Minimalizm w ciężarnej szafie

Co nosić w ciąży
Nie potrzebujesz czapki dla ciężarnej, kilku topów (dla ciężarnej) ani zestawu swetrów specjalnych (chyba, że mają na brzuchu wyszyte słodkie małe stópki – to co innego). Mnie nie przydały się również rajstopy (dla kobiety ciężarnej, oczywiście), które kupiłam nie wiadomo po co, ani sukienka, której nie kupiłam, bo nosiłam zwyczajną (dla kobiety normalnej). I żyję.

Komercja nie jest zła. Lubię komercję. Ale (bo zawsze jakieś jest, prawda?) komercja w biznesie ciężarówkowym wyjątkowo źle na mnie działa. Męczy mnie. Nudzi. Jest przewidywalna, bezczelna trochę smutna. Brakuje jej argumentów. Brzuch to nie wszystko. No halo, telefonie komórkowe już od dawna nie reklamują się tylko możliwością dzwonienia. Piwo nie jest złociste i z pianką, tylko siedzi w puszczy. A biznes ciężarny? Nuda.

Ciuchy ciążowe dobrze się sprzedają

Mimo wszystko. Konkurencji nie ma, ciężarówki mają potwierdzone naukowo zaburzenia myślenia,  a ciuchy są przecież specjalnie „dedykowane” (nie mówicie tak, to paskudna maniera),  i wiadomo,  że kupią. Bo kupią. Co bogatsze to nawet apaszkę i kolczyki dla ciężarnej kupią. Dlaczego? Bo konkurencji ni ma, a ciążę trzeba celebrować. Świecie, jakie to niepotrzebne!

Powiesz – hejże, komercja z założenia ma w sobie coś niepotrzebnego. I ja nawet lubię niepotrzebne rzeczy. A choć lubię też minimalizm (na obrazach i zdjęciach), sama jestem  zbieraczem i gadżeciarą. Dlatego prędzej kupiłabym pozytywkę z melodyjką openingu „Gry o Tron” na aliexpress niż zdecydowałabym się na top dla ciężarnych.

Czego na pewno nie potrzebujesz?

Rynek przesycony jest rzeczami, których nikt nie potrzebuje, ale dobrze się sprzedają. Swetry dla ciężarnych, czapki dla ciężarnych, opaski dla ciężarnych, buty dla ciężarnych, apaszki, chusty, topy, spódnice, bluzki… Ech.

Ja swetry nosiłam swoje. I na żadną z bluzek nie dałam się skusić (choć jest ich naprawdę sporo). Nie przekonały podkoszulki. HiperSuperCiążowe. Bo czym różnią się od klasycznych topów? Elastycznością materiału? Chyba nie.

Wielką niewiadomą były wszelkiej maści kardigany, sweterki i narzutki „dla ciężarnych”. To się rozpina. Albo wiąże. Albo nosi wiecznie rozchełstane, bo taka moda. Brzuch się mieści właściwie zawsze.

Widzisz, ile jest fantastycznych rzeczy, bez których można się obejść? Spódnic nie nosiłam, ale… na przykład sukienki! O, tu można pobłądzić. Jest ich mnóstwo, niektóre nawet ładne. Nie nabyłam żadnej. Nosiłam swoje, w ostateczności pożyczyłam coś od mamy (o rozmiar większe). Sukienki się jednak bronią. Często sprawdzają się w ciąży, po niej i w trakcie karmienia. Są praktyczne (nie niezbędne). I czasem urocze. W przeciwieństwie do całej reszty.

Wkopałam się w rajstopy. Bo Wigilia, ja w sukience, przecież zimno, a w gołych nogach nie wystąpię, bo nieelegancko. Świetnie, że kupiłam sobie rajstopy ciążowe. Świetnie, że je założyłam, raz, ale jednak. Świetnie, że super ciążowy pas, specjalnie dostosowany do brzuszków, na nic mi się nie przydał, bo cisnął, gryzł i wylądował pod brzuchem. Czym finalnie różniły się te rajstopy od jakichkolwiek innych z mojej szafy? Hm.

Co okazało się potrzebne?

Spodnie. Pisałam już o tym, jak któregoś chłodnego dnia postanowiłam wyjść, żeby jednak kupić sobie coś ciążowego, ale wyjść już nie mogłam… bo w nic nieciążowego się nie zmieściłam, a nic ciążowego nie miałam.Spodnie ciążoweTo „nic” to właśnie te spodnie. I legginsy. Nabyłam w pakiecie. Te ostatnie nosiłam nałogowo, choć legginsów nie lubię.

Absurdy, które służą nie wiem komu

Czapki dla ciężarnych. Tankini ciążowe. Buty (często po prostu buty płaskie, najlepiej wsuwane). Widziałam je raz, o raz za dużo. Podobno stopa Christiny Aguilery urosła w tym błogosławionym stanie aż o pięć rozmiarów. Gdyby buty dla ciężarnych potrafiły podobnie, miałoby to więcej sensu. Piosenkarka nie wróciła do starych modeli, a z rozmiaru 36 do 41 w trakcie ciąży, po ciąży dotarła do rozmiaru 38. Także te rosnące buty mogłyby trochę uratować jej szafę. Ale może aż tak tego nie odczuła.

Dlaczego „ciążowa” podkoszulka nie jest ci potrzebna

Powiesz: a, pewnie nie miałaś takiego brzucha jak ja! Tak, nie miałam. Miałam zupełnie inny. Może mniejszy, może większy. W sekrecie powiem, że był spory. Albo spójrz na zdjęcia.

Nie w tym rzecz. W ciąży naprawdę nie potrzeba całej szafy ubrań, by przeżyć. Zresztą, na co dzień również nie używamy ich tak wielu jak nam się wydaje. Do tych wniosków mogłam dojść jeszcze nie będąc w ciąży, ale to się chyba nazywa dojrzewanie. Albo coś.

Minimalizm jest spoko

Nie warto kupować wszystkiego z dopiskiem „ciążowy”. Gwarantuję, że większość swetrów typu „oversize” będzie tak samo wygodna jak ciążowe sweterki ze specjalnego ciążowego działu dla specjalnej wersji Ciebie. Jeśli chcesz poczuć się szczególnie i wyjątkowo to kup sobie kwiaty. Polne. Cały bukiet. W szafie postaw na minimalizm, bo i tak z niej wyrośniesz. Szybciej niż myślisz. Od tego momentu wszystko będzie szybciej. Ale o tym… innym razem.

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *