NIE MAM W CO SIĘ UBRAĆ w ciąży boli bardziej

W co się ubrać w ciąży?
To był jeden z tych dni, kiedy postanowiłam wyjść z domu. Wyjść i kupić sobie wreszcie coś ładnego… Żartuję. Postanowiłam zaopatrzyć się w końcu w jakieś ubrania ciążowe. Był tylko jeden problem. Nie mogłam wyjść z domu.

– Nie mieszczę się – stwierdziłam z niedowierzaniem – w nic się nie mieszczę…
(odpowiedziała mi cisza)
– Poważnie? – dopytywałam samej siebie.
(cisza, jak na ciszę przystało, milczała taktownie)
– Butów nie umiem zawiązać, spodni nie dopinam, w płaszczu pękają mi guziki – zaczęłam zawodzić jak nastolatka, miotając się po przedpokoju w kurtce i samych majtkach (bo w zasadzie byłam już gotowa do wyjścia). (Prawie)
(cisza pokiwała ze zrozumieniem głową)
– A do tego te ubrania ciążowe… O losie!
(załkałyśmy razem)

Kiedy nie potrafisz kupować ubrań ciążowych

Przez długi czas bez problemu mieściłam się w swoje przedciążowe rzeczy. Kiedy brzuszek zaczął zauważalnie rosnąć, gumka recepturka nadal wystarczała, żeby poszerzyć niedopinające się juz dżinsy (świetny patent, jeżeli nie przeszkadza komuś chodzenie z wiecznie rozpiętym rozporkiem), ale podobno wszystko ma swój początek i koniec, kij dwa końce, a recepturka granice wytrzymałości.

Nie zaopatrzyłam się w ciążowe ubrania „na zapas” ani „na przyszłość”, bo nie musiałam. Tak mi się zdawało. Brawo. W chwili kryzysu nie miałam niczego. Tak naprawdę wcześniej tylko raz wybrałam się do centrum handlowego w celach ciążowych. Wróciłam rozgoryczona, z pustymi rękami i prostymi wnioskami. Wyboru nie ma, ubrania są brzydkie, bo ciążowe i z tego samego powodu są też drogie. No, i rozmiar. Cholera wie. A nie zamierzałam kupić brzydkich drogich spodni tylko po to, żeby ich nigdy nie założyć. Nie kupiłam żadnych.

Na granicy absurdu

Żyłabym tak długo i szczęśliwie, gdyby nie nadszedł ten moment. TEN. Kiedy postanowiłam wyjść z domu, żeby zakupić jednak jakieś ubrania ciążowe, ale nie mogłam wyjść z domu, bo dopiero po kupnie ubrań miałabym w czym wyjść z domu…

Przestałam mieścić się w swoje cieplejsze egzemplarze spodni, a spodnie letnie (takie na gumce, co to zawsze, wszędzie i na każdego) były, no, letnie. W płaszczu i w kozakach tworzylibyśmy komiczny zestaw. I zimno. Utkwiłam. Utkwiłam tym zimowym komplecie, w poczuciu bezdennej rozpaczy i w majtkach, jak mówiłam, bo w spodnie nie weszłam (a raczej weszłam tylko do połowy).

Jak się nie ubierać w ciąży?

Wiesz, jak zachowuje się kobieta, która ma zaraz wyjść z domu, ale wciąż nie znalazła tej idealnej pary spodni, którą chciałaby założyć? I tej idealnie dopasowanej do nich bluzki? I jak wygląda pokój, zasłany całą resztą ubrań, z których żadne, ale to żadne, do dzisiejszego outfitu nie pasuje?

To wyobraź sobie, jak wygląda pokój kobiety w ciąży, próbującej się ubrać, której emocjami rządzi biologia w bardzo dynamicznym wydaniu. I jak wygląda ona sama, ta kobieta, która tym ubieraniem się frustruje, a frustruje się tym bardziej, im bardziej dociera do niej, że w szafie nie ma ani jednej rzeczy, którą mogłaby założyć. I to wcale nie dlatego, że nie pasuje to do jej pomysłu. Nie pasuje, bo w ŻADNĄ się nie mieści.

Pogotowie odzieży ciążowej

W akcie ciuchowej desperacji uratował mnie jeden z popularnych portali sprzedażowych. Miejsce, gdzie za niewiele można sprzedać wszystko wszystkim i prawie wszystko kupić. Zresztą, jest sporo takich miejsc. I nie trzeba od razu szukać specjalistycznego sklepu ze specjalistyczną odzieżą za specjalistyczne pieniądze dla kobiet specjalnych, znaczy ciążowych. Podkreślam to, bo ja myślałam, że trzeba. Skoro w „normalnych” sklepach wybór był marny albo żaden, to podejrzewałam, że pora na cięższy kaliber. Przez głowę mi nie przeszło, że można po prostu odkupić taką „specjalistyczną” rzecz od kogoś. Dobrze, że pod presją mój mózg działa efektywniej. Czasem.

Cały biznes ciążowy można obejść, korzystając z rynku wtórnego. Takie ubrania i tak nosi się maksymalnie kilka miesięcy, a często krócej. Zużycie prawie żadne, wybór spory, dostęp do różnych marek ogromny, a przy tym zawsze jest możliwość zmierzenia. Ja nie miałam pojęcia, jaki rozmiar będzie mi potrzebny i jak długo mi posłuży. Sklepy stricte ciążowe to w przeważającej większości jednak sklepy internetowe. Przy tak niepewnych gabarytach własnych, czułabym się mocno niepewnie, kupując coś w ciemno. Wiem, prawo zwrotu działa, ale jednak – zamawianie, odsyłanie, zamawianie ponowne, aż trafię w rozmiar… No, nie chciało mi się. Potrzebowałam mniej czasochłonnego rozwiązania. Ten świat postępuje przecież dzięki kreatywnym leniom, nie inaczej!

Ubrania ciążowe – wygoda czy konieczność?

Wyciągnęłam wnioski. Będąc w ciąży, warto coś ciążowego mieć. Wiem, eureka. Jednak, czy to oznacza, że od razu po ujrzeniu magicznych dwóch kresek wypada wpaść w szał zakupów i zapełnić szafę równie magicznymi rzeczami, dostępnymi tylko dla wybranych? No nie. Chyba, że potrzebujesz tego, by przekonać samą siebie, że to wydarza się naprawdę. Że będziesz mamą. Jeśli tak, wszystkie chwyty dozwolone.

Jednak czy takie ubrania są niezbędne? Nie. Można się bez nich obejść, szczególnie latem, kiedy elastyczne zwiewne materiały wybaczają więcej niż ciężkie zimowe dzianiny. Czy się przydają? Tak. Może. Głównie zimą. Poza nią łatwo je zastąpić czymś wcale nie „gorzej pomyślanym”, a właśnie bardziej rozciągliwym czy zwyczajnie rozmiar większym.

Czy każda część garderoby, od majtek po czapkę, musi być ciążowo spersonalizowana? Nie, nie dajmy się zwariować. Nie potrzebujemy wszystkiego, nie potrzebujemy też całych stosów ubrań na jeden sezon. Minimalizm jest w modzie. Nośmy się tak, żeby było nam ciepło (zimą) i wygodnie (zawsze).  I obyśmy zawsze miały co na siebie założyć. Amen.

 

 

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *