Pierwszeństwo kobiet w ciąży

pierwszeństwo w kolejce w ciąży
Dlaczego pani się nie upomina? Halo, do pani mówię! Proszę tu do mnie, ma pani pierwszeństwo! No, co za baby. Jeszcze je prosić trzeba.

Ile razy na mnie nakrzyczano. Ile razy zrugano, pouczono, pogrożono przed nosem palcem sprawiedliwości… Nie zliczę. W sklepach, marketach, środkach komunikacji miejskiej i drogeriach. Tylko za co? Co powoduje, że głupio rechoczę w duchu, gdy jestem pouczana jak pięciolatka? Nie, odpowiedzią nie jest choroba psychiczna.

Kiedy się nie upominam

– Proszę tu podejść! – kasjerka krzyczy do tłumu.
– No, proszę, halo!
(wskazuję niepewnie palcem na siebie)
– Tak, do pani mówię, proszę, przepuśćcie panią!
(bezradnie rozglądam się po nierozstępującym się tłumie)
– Kobiety w ciąży mają pierwszeństwo!
(morze głów zaczyna się rozstępować, mojżesz zadziałał, idę, przedzieram się, czując na plecach palący rząd spojrzeń)
– To trzeba mówić, że w ciąży! (z pretensją) To nie wolno tak stać, proszę pani! Potem byłoby na mnie. Zgłaszać zawsze, zawsze zgłaszać!
– Ale… – próbuję się bronić.
– Co pani, niepoważna. No, jak tak można. Ma pierwszeństwo, to idzie!

Kiedy próbuję skorzystać z przywileju, choć nie wiem jak to zrobić

Wersja ninja. Przemykam niezauważenie na początek kolejki. Dyskretnie staję za obsługiwaną właśnie osobą, jakbym była jej cieniem i…

– Halo, pani tu nie stała! – odzywa się kobieta za mną.
– Właśnie, widziałam, pani przyszła z końca – wtóruje kobieta za kobietą za mną.
– Ej, kolejka! – dorzuca ktoś za kobietą za kobietą za kobietą za mną, w tle słychać szmery.
(powoli obracam się do wzburzonego tłumu)
– Ale ja… – zaczynam się tłumaczyć.
(kobiety zauważają bębenek)
– Ojej, przepraszam (jedna przez drugą). Ojej, pani w ciąży! Ojku, ojku. Taka pani chudziutka! Toż to nie idzie poznać, proszę, proszę (złe nastroje rozpływają się w krainie mlekiem i miodem płynącej, wszyscy żyjemy długo i szczęśliwie)

Wersja zdecydowana. Podchodzę dumnie do kasy, mijając kilka osób, zagajam pierwszego klienta w kolejce

– Przepraszam, może mnie pan puścić? Jestem w ciąży – przyznaję od razu, żeby potem nikt na mnie nie krzyczał, że się czaję.
– Eee…no, hmm, ten, proszę – niepewnie odpowiada pan w kolejce. Widzę, że i kasjer ma minę nietęgą.
– Mogę, tak? – pytam kasjera.
– Ym, no, dobrze – odpowiada, zerkając na moje dwie bułki i marchew. Zostaję obsłużona z poczuciem, że puścili mnie tylko dlatego, że miałam  mało zakupów. Trzeba było się nie wpychać, małpo – myślę sobie.

Miejsce siedzące w autobusie

Do środka wchodzę w towarzystwie walecznej emerytki.

– Halo, halo, proszę zostawić to miejsce! –  krzyczy zza moich pleców do kogoś wewnątrz.
(spłoszeni pasażerowie odskakują od jedynej wolnej ostoi spokoju)
– Tak, tak, proszę je zostawić! (tu zwraca się do mnie) a Pani w ciąży, proszę siadać! Pani nie może stać, to niebezpieczne, proszę! No, raz, raz!

I nie wiem, czy dziękować czy w odwecie ustąpić jej tego miejsca, bo pani o lasce i koło osiemdziesiątki…

Kasa pierwszeństwa, o ironio!

Trzech klientów przy kasie. Ktoś już płaci za zakupy, za nim stoi pan z piwami i ja. Kasjerka obsłużyła poprzedniego klienta, chwyta za piwo i w tym momencie jej wzrok ląduje na moim brzuchu.

– Ale ja już zaczęłam kasować pana! – rzuca z pretensją w moją stronę.
– Nic nie mówiłam…
– Bo to kasa z pierwszeństwem, no!
– Dobrze, nic nie szkodzi

Jedno piwo, drugie piwo, szóste piwo…

Tak, to chyba jedyny taki przypadek. Ale nie przejmujcie się, takie rzeczy tylko przy specjalnych kasach oznaczonych pierwszeństwem! ; )

Przepuszczanie w kolejce i ustępowanie miejsca kobietom w ciąży

Nie lubię wymuszać pierwszeństwa, więc tego nie robię lub naprawdę rzadko. Są subtelniejsze sposoby. Zaraz przed przyjazdem autobusu rozpinam zimowy płaszcz, ręką obejmując dół bębenka. W sklepie opieram się o najbliższą półkę, przykucam, czasem „półsiadam” na metalowym koszu z artykułami. Bo mi zwyczajnie ciężko. Bolą nogi, rwie dół brzucha, różnie. Czy to wyrachowane i cwane? Nie sądzę. Przecież jestem w ciąży. A szansa na znalezienie miejsca w ten sposób lub na to, że ktoś mi go ustąpi wzrasta do jakichś 97%.

Nigdy nie miałam problemów z egzekwowaniem swoich praw. Wiem, że niektóre ciężarówki narzekają mocno na kulturę społeczeństwa, brak szanowania przywilejów, ich zdrowia, i tak dalej… Ale co, jeśli powiem, że może to zwykłe nieporozumienie? Bo ludzie po prostu, no, czasem nie widzą. I nie wiedzą.

Poproś o pomoc, pokaż brzuch, kup naklejkę „jestem w ciąży”

Jeśli jesteś kobietą w ciąży, która ubolewa nad tym, że nikt jej nie wspiera, nie przepuszcza,  nie pomaga… pamiętaj o jednym – brzuch musi być widać! Jeśli masz szczupłą budowę, brzuszek nieduży, a do tego jest zima… To przynajmniej rozepnij kurtkę! Serio. I wtedy sprawdź, czy coś się zmieniło.

Ja próbowałam ratować się na różne sposoby. Wszystkie działały. Czasem było śmiesznie, czasem mniej, ale kiedy sygnalizowałam taką potrzebę, żeby usiąść, podejść szybciej do kasy czy nawet napić się wody, nikt mi nie odmawiał. Nieraz kasjerki decydowały się na otwarcie dodatkowej kasy tylko dla mnie. Bardzo im dziękuję.

Oczywiście, wolałabym się nie musieć upominać. Też lubię, kiedy ludzie są życzliwi sami z siebie i wyprzedzają moje potrzeby, zanim zdam sobie z nich sprawę, ale hej! Nie jestem księżniczką, którą otaczają jasnowidze. Połowa otoczenia nawet nie zauważa mojego brzucha. Twojego też!  Jeśli nie jesteś przepuszczana w kolejce, a chciałabyś być, spróbuj o to zadbać. Da się. Może ciąża to nie choroba, ale przywilej pierwszeństwa nie wziął się z powietrza. Skorzystaj z niego.

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *