Wózek dla dziecka – jak go nie wybierać?

Jaki wybrać wózek dla dziecka
Przeczytałam kiedyś, że o wiele prościej jest kupić wypasiony samochód niż wybrać wózek dla pierwszego dziecka. Niby też chodzi o bezpieczeństwo, funkcjonalność i koszt (a to o wiele większy wydatek przecież!), ale jednak. Bawiło mnie to stwierdzenie podobnie jak bawi dziś Ciebie. Ale wiesz co? To prawda.

– Dzień dobry, chcielibyśmy kupić wózek dla dziecka.
– Wszystkie są wystawione.
(rozglądam się niepewnie, widząc rząd około trzydziestu bardzo różnych modeli)
– Taak, a mogłaby nam pani coś doradzić? Szukamy czegoś z dobrą amortyzacją, dużą gondolą.
– Wszystkie są takie same, mniej więcej.
– Ważna też byłaby regulowana rączka i możliwość zmiany kierunku jazdy…
– Wszystkie raczej mają.
– Ale czytałam…
– No, który się pani podoba, to pani sama musi wybrać.
(nadal patrzę niepewnie, to na nią, to na wózki)
– A najlepiej przyjść jutro – dodaje.

Ja rozumiem, było czterdzieści minut do zamknięcia, pani zmęczona, a my niezdecydowani. Istniało ryzyko, że jeszcze byśmy coś wybrali i trzeba by finalizować transakcję, a nikt nie lubi tego robić przed zamknięciem. Ale no. Pani o wózkach miała wiedzę bardzo mniej więcej. Raczej mniej niż więcej. I jeszcze mniej chęci.

Jak wybrać wózek?

Jeśli ktoś teraz zapytałby mnie, jak wybrać wózek dla dziecka, powiedziałabym: nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Ale sprzedawcy też go nie mają. I tego nie rozumiem. Dlaczego?

Do sklepu nie poszłam zupełnie zielona. Może nie miałam upatrzonego modelu wybranej marki, jednak wiedziałam, czego oczekuję od „wymarzonego” wózka (który, swoją drogą, nie istnieje). Ekspedientka, chyba przyzwyczajona do rodziców, którzy przychodzą po konkret, nijak nie była w stanie nam pomóc. Co to za klienci, którzy przychodzą do sklepu i zadają pytania? W dobie internetu? A wujek google?

A ja z wujkiem spędziłam wcześniej niemal dwa miesiące czytając, wyszukując, porównując… I czułam się coraz bardziej zdezorientowana.

Co jest ważne przy wyborze wózka? WSZYSTKO

Na początku sądziłam, że podstawowym kryterium będzie cena. Bo wózek to wózek, nie? Jeździ i tyle. Później okazało się, że cena to jednak najmniejszy problem. Bo musisz pamiętać o wszystkim.

Czytając recenzje, niemal uczyłam się rozbierać każdy wózek na części pierwsze. Sprawdzałam materiały, z jakich jest wykonany, mierzyłam wymiary, by wiedzieć, czy zmieści do windy, w ciasnym korytarzu czy przeciętnym bagażniku. Żmudnie odhaczałam funkcje, które są niezbędne, a niezbędne były wszystkie.

Wózek wymarzony

Stworzyłam listę rzeczy, na które muszę zwrócić uwagę. Była na tyle złożona, że nie umiałam jej zapamiętać. W sklepie, rozmawiając z ekspedientami, wyciągałam notatki. Może dlatego nie chcieli ze mną rozmawiać?

Co znalazło się na liście?  Poza znośną ceną. Więc: dobra amortyzacja, duża gondola (bo dzieć zimowy, to trzeba go upakować porządnie), z dużą rozkładaną budką, najlepiej na aluminiowym stelażu (bo podobno lżejsze), który będzie się intuicyjnie składał i łatwo przenosił, najlepiej jedną ręką.Wymarzony wózek dla dzieckaZależało mi na jak najmniejszej wadze, ale jednak na miarę możliwości, bo szukałam czegoś ze zwrotnymi (ale blokowanymi) i pompowanymi kołami (piankowym jakoś nie ufałam), chętnie z pompką w zestawie. Z wygodnym hamulcem na środku ramy, którym mogę łatwo manewrować za pomocą buta (były modele, które musiałabym odblokowywać ręką… kucając). Chciałam mieć możliwość zmiany kierunku jazdy fotelika (bo wiadomo, na przyszłość), dysponować dużym rozpinanym koszem na zakupy pod nim, z łatwym dostępem, który nie będzie szurał po ziemi, jeśli będzie pełen (a czytałam o takich modelach) i wygodną torbą na rączce, która nie będzie z niej spadać. Rączka winna być regulowana, aby każdy mógł bez problemu dostosować wózek dla siebie (choć nie wiem po co, skoro oboje jesteśmy tego samego wzrostu), nie mogła też być skórzana (naprawdę nie pamiętam dlaczego).

Nie zapominajmy o takich szczegółach, jak przewiewy, wentylacje, moskitiery, coś przeciwdeszczowego, dodatkowe akcesoria jak przenośny przewijak, termoopakowanie na butelkę czy nawet ciepła mufka, bo zima i kropki na gondoli, bo śliczne. Liczyła się też odpinana tapicerka, którą mogłabym wyprać. W końcu wózek planuję później sprzedać. I atesty, no przecież.

Większość powyższych punktów dotyczyła gondoli i wożenia dziecka do około szóstego miesiąca życia. A że kupowałam wózek tzw. 2w1, tyle samo pytań miałam do spacerówki…

Tonący brzytwy się chwyta

Dlaczego zdecydowałam się na tradycyjną metodę zakupu? Stacjonarnie? Bo sama już nie mogłam tego wszystkiego ogarnąć. Naczytałam się i mózg mi parował.  Chciałam porozmawiać ze sprzedawcą, który nawet jeśli mi nie pomoże, to chociaż spróbuje mnie na coś namówić, zwyczajnie coś wcisnąć, chociażby ze względu na własną prowizję. Byłam gotowa dać się przekonać. Chciałam wiele odpuścić i mocno uwierzyć w każdy chwyt marketingowy, byle tylko zrzucić na kogoś część tej odpowiedzialności.

Tyle że oni nie chcieli mi pomóc. Nawet wtedy, kiedy przestałam już wyciągać swój magiczny notes. Po prostu miałam pecha. Albo istnieje mocna nisza w znawcach wózków. I wszyscy siedzą tam za karę.

PS Jeśli trafiłaś na dobrych sprzedawców bądź jesteś jednym z nich, daj znać –. może kiedyś będę wybierać nową spacerówkę.

Gdzie szukać pomocy w wyborze wózka dla dziecka?Pierwszy wózek naszego dziecka

Producenci polecają wózki własne, ekspedienci polecają popularne, więc często przeciętne lub…  nie polecają wcale. Co polecają matki? W większości wózki, którymi same wożą swoje dzieci. Nie zawsze dlatego, że to dobre wózki. Po prostu, taka tendencja. Polecają do czasu, aż koła zaczną stukać, budka przestanie się rozkładać, a torba na pieluchy po raz czwarty spadnie z rączki w czasie jednego spaceru. A Ty się potem martw.

Finał

Uwaga, finał będzie zaskakujący. A może nie? To musiało się tak skończyć. W każdym razie, udało się. Wybraliśmy wózek. Albo wózek wybrał się sam. Po wielu wyprawach trafiliśmy wreszcie do sklepu, w którym sprzedawca może nie miał ogromnej wiedzy, ale przynajmniej chciał z nami rozmawiać. Sukces!

Czy daliśmy się przekonać? Tak. Czy słyszałam wcześniej o tym wózku? Nie. Czy miał wszystko, na czym mi zależało? W większości. A na gondoli (a właściwie na tym panelu, przykrywającym dziecko) miał kropki. Jaki był najważniejszy argument sprzedawcy? „To dobre wózki są, dobrze się sprzedają, ludzie kupują”.

O losie, kupiliśmy go.

I wiesz co?

Jestem zadowolona.

 

 

Sprawdź także

4 komentarze

  1. Mam koleżankę, która wybrała sobie skórzany wózek. Na pytanie dlaczego – powiedziała, że jej się podoba. To tak apropo artykułu. Sama wybrałam na podstawie poleceń znajomych – wydaje się to najlepszych wyborem. Padło na polskiego Adamexa – firma raczej dość dobrze znana. Wózek dobrze się sprawuje.

    1. Niby „tylko” wózek dla dziecka, a aż wózek. Adamex też był gdzieś na naszej liście, ale spadł na dalszy plan, a słuchając znajomych mogłabym zapaść na jakieś zaburzenia dwubiegunowe, poddałam się ; )

  2. Ojj u nas temat wózków jest na topie od jakichś dwóch miesięcy 😛 termin mam na sierpień, ale chciałam już mieć z głowy ten zakup, żeby potem nie martwić się i przypadkiem na ostatnią chwilę nie kupować byle czego. Dla mnie tez jest wazna amortyzacja, duza gondola, lekki stelaz czy szerokie siedzisko w spacerowce, nie za wysoka waga. To taki standard, ktorego kazdy oczekuje. Na razie najbardziej podoba nam sie Riko Naturo, ktory rownie cenowo jest w naszym zasiegu finansowym. Jeszcze troche czasu mamy na podjecie decyzji, wiec bez pospiechu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *