Dlaczego kobiety nienawidzą kobiet?

Dlaczego kobiety nienawidzą kobiet

Brakuje nam przestrzeni. Codziennej kobiecej przestrzeni dla codziennej kobiecej energii. Matka matce madką. Madkujemy, aż drzazgi nam z pięt wystają. Bo każdej idzie w pięty. I żaden ekstra ochronny plasterek z ekstra żelowym wkładem chłodzącym – nie pomoże. Dalej boli. Czego nam brakuje?

Żyjemy, szamocząc się po kątach, szukając czegoś, nie wiadomo po co, chwytając się rzeczy i ludzi, których nam nie trzeba. Żyjemy z poczuciem braku. Żyjemy, kąpiąc się w braku. Żyjemy w braku i nie wiemy o tym.

Kobieto, puchu marny?

– Bo ja to zawsze lepiej dogadywałam się z facetami – słyszę od kolejnej z nas. – Z kobietami nigdy nie mogłam się porozumieć. Wiesz, baby… Fałszywe, zawistne, jakoś tak – przerywa – Sama rozumiesz.

Nie rozumiem – chciałabym odpowiedzieć. Ale to nieprawda.

Kobieca przestrzeń w XXI wieku

Kobietom przeszkadzają kobiety. Dlaczego tak nieumiejętnie mijamy się codziennie, spódnicami zamiatając przestrzeń? Czasem nawet coś zabłyśnie, jakiś gest, spojrzenie, chęć… chęć, żeby wykonać ruch, opowiedzieć o czymś. Nie mówimy. Języki więzną w gardłach, boimy się oceny, brakuje swobody.

– Ładna szminka – ktoś rzuca mimochodem. Nie kwitnie nic prócz „dziękuję”. Co powiesz?

Dlaczego kobiety nie lubią kobiet?

Wychowane w upozorowanym, nie odnajdujemy się w rzeczywistym. Potykamy się o konwenanse. Nie mamy ognisk, by się przy nich otwierać. Kiedyś siadało się przy ogniskach. Dzisiaj? Tradycje wspólnego przebywania i bycia chowają się w rozdziale za dinozaurami. Inne pokolenia widujemy, owszem. Na zdjęciach lub w książkach. Przy świątecznym stole.

Doświadczenia marnują się, toczą się niezauważone. Mądrość zapada się w nieprzejrzystym stawie. Nie mamy twarzy, które chcemy dzielić. Emocje chowamy po kieszeniach. Niewiele przekazujemy, poza kolorem szminki.

Obraz matki fejsbukowej lamentującej

Kobiety mają role, różne różniaste. Siostry, żony, matki. I właśnie. Jako nowa w świecie matek, powiem tak: matki są cudem. Społeczność matek.

Matka z głębokim wózkiem

– Chyba kpisz – ktoś powie. A nie kpię.

Wiem. Grupy fejsbukowe nie pozostawiają na matkach suchej nitki. Że matki=madki, że babybrain, że torty, nic poza. Lekarze, szczepienia, kantowanie na ubrankach, wózkach i domkach dla lalek, kradzionych ze śmietnika. Ja zupełnie nie o tym mówię.

Matki potrzebują innych matek

Matki potrzebują innych matek. I matki są cudem. Naprawdę. Tylko trudno do nich dotrzeć.

Jak dotrzeć do matek prawdziwych, do jądra matkowatości? Jak dotrzeć do macierzyńskiej prawdy o tym, co jest, a nie co się wydaje (czy co być powinno). Do krzyku w poduszkę, do zagraconej kuchni, do prawdy o salonie, którego na co dzień nie widać spod lego. Do dzielenia się wszystkim, co boli i męczy, pod czym ugina się kark.

Krążąc pomiędzy alegorią matki idealnej a matki cierpiącej trudno odnaleźć równowagę. Trudno dotrzeć do „rozumiem”, do „wiem, jak się czujesz”, „tak bywa”.

I chociaż coraz częściej matki znajdują w sobie siłę, by mówić. I chociaż coraz częściej szczerość zagląda przez szpary, a prawda o macierzyństwie staje się modna (aż do przesady). To jeszcze nie to.

Piastunka domowego ogniska

Ognisko. O to ognisko mi chodzi. O poklepanie po plecach. O wspólne zawodzenie do księżyca, kiedy dzieciaki wciąż nie śpią, a my byśmy już chciały. O tytuły filmów, książek i seriali, o smsy i wiadomości na messengerze w środku nocy. O dzielenie się ciepłem kawy w porcelanie.

O jakąś bratniość i jakąś siostrzaność. O kobiecość, przecież. O bycie obok siebie, ze sobą, przy sobie. Bez ocen i ingerencji. Z ciepłem oddechu i sercem na dłoni.

Kwiat serce kobiecości

Czy kobiety, które się lubą….

Czy one istnieją? I miejsca dla kobiet, które się lubią? Troszeczkę? Bezinteresownie?

Są. Są takie miejsca i takie kobiety. Otwierają oczy.

Miejsce dla kobiet, które nie nienawidzą

Jest taka przestrzeń, przystosowana do tego, byśmy mogły się wzajemnie się odnaleźć. Przestrzeń, w której, niby w łonie matki, odnajdujemy warunki, sprzyjające czułości. Wyzwalamy czułość. Empatię bez ocen, swobodę bez barier, wolność bez granic. Wzajemną, słodką czułość.

Nie chcę brzmieć zbyt kosmicznie. Ale zabrzmię. Bo to jest moja odskocznia od codzienności. Od rzeczywistości, wiru, który wkręca, wkręca przemiela i wypluwa tak, że znów zapominam, gdzie przód, a gdzie tył, ale biegnę, bo nie mam wyboru. Potykam się o klocki.

Kręgi Kobiet

Kręgi Kobiet wysupłały mnie z niedopowiedzeń. Rozplotły warkocze, w których plotki grały pierwsze skrzypce. Spod sterty mitów i zakurzonych baśni, wyłuskały uczucia, zagrzebane w ziemi. Otworzyły oczy. To, kim jesteście, znów nie ma znaczenia.

Słyszysz? W środku bije serce. Tak samo jak moje.

Kobiety, które potrafią słuchać innych kobiet

Dzięki Kręgom zrozumiałam, że to nie do końca o nas, kobiety, chodzi. Nie jesteśmy popsute, zwichnięte, po kostkach kopiące się, gryzące, żrące jak kwas, który wypadł i nie chce wsiąknąć w ziemię, się rozpaść. Nie o to chodzi, że jesteśmy złe, że naturalnie musimy się wyniszczać, konkurencję zdeptać, zmiażdzyć. Nie jesteśmy złe. Tylko brakuje nam przestrzeni.

Kręgi Kobiet i nie tylko

Od przeprowadzki nie byłam na żadnym kręgu. Tęskno mi za tym. I polecam każdej kobiecie, która chciałaby poprzez inne kobiety, poznać trochę siebie. Bo to działa. Wdzięczna jestem za każde spotkanie, na którym byłam, za każdą łzę, za każdy nerw, który we mnie zadrżał. To było dobre.

Kobiety, które nazywają się złymi (matkami)

Ale Kręgi to nie jedyna opcja. Bo takich miejsc jest coraz więcej. I świadomości coraz więcej. I otwartości coraz więcej. Poszukaj.

Dziś odnajduję namiastki kręgów nawet w sieci. Jest taka grupa, w której matki nie boją się mówić o tym, co je boli. Nie boją się mówić o tym, co je cieszy. Iczasem mają bałagan.  Piją wino. I są mądre.

W co grają kobiety?

Więc dlaczego tak jest? W jaką grę psychologiczną gramy na co dzien?

Bo w to, że gramy, nie ma wątpliwości. Nienauczone siebie, próbujemy wcielać się w kogoś. W zbyt ciasnych szpilkach rzucamy się na parkiet. Nosimy maski. Maski, jak szpilki, z czasem uwierają bardziej.

– Bo wy, faceci, macie fajnie – rzuca znajoma do kolegi. – Jak się lubicie, to się lubicie. Jak się pokłócicie, to pięściami po buźkach i dalej się lubicie. I wszystko jasne. Nie? – stwierdza bardziej niż zapytuje.

– A my to tak musimy udawać. – kontynuuje – Pitu pitu, ploteczki, uśmieszki, a potem wracamy do domu, styrane towarzyską kawką i zażywamy w domu lampkę wina na uspokojenie.

Matka potrzebuje matki… nie tylko własnej

Czy kobiety nienawidzą innych kobiet? Kobiety potrzebują innych kobiet. Tylko jakoś o tym… nie pamiętają. Dlaczego, panie moje? Czy tylko ja jestem tym zmęczona?

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *