Jak dorośnie, to zobaczysz

Niemowlę bobas na macie

Śpi? Je? Już niedługo! Wróży matka babka wszystkich swoich i nieswoich dzieci. Wiem, co mówię, wróży babka. I dodaje: będziesz cierpieć.

Jest taki typ człowieka, który zawsze wie, jak „pocieszyć” drugiego. Który zawsze wie, kiedy Tobie będzie gorzej (bo, że będzie to wiadomo).  Typ, który zawsze wtrąci swoje, chociaż…. nie ma racji. Znasz?

A wilk tu

– Hej, hej, kogo my tu mamy! Z maluchem na spacerek? Jak pięknie!
– Tak, tak, pięknie, taka pogoda…
– Pięknie pięknie! Jak mały? Śpi? Je?
– Hm, trochę śpi, trochę je…
– To pięknie! To się ciesz! Bo wiesz…
Jak zacznie chodzić, TO ZOBACZYSZ.

Sapnęła, westchnęła i poszła. A ja zostałam. Z rozdziwioną buzią, i jeszcze szerzej rozdziawionymi oczami. Może ZOBACZĘ.

Jak zacznie COŚTAM, to zobaczysz

Odkąd młody się urodził, ciągle słyszę, że to, co przeżywam teraz, to pikuś. Niewyspana? Głodna? Zmęczona? Pikuś. Nie wolno mi się skarżyć, czuć źle czy narzekać. Tłumy napotkanych babć, koleżanek i sąsiadów zgodnym chórem krzyczą o tym, że jeszcze zobaczę, co znaczy prawdziwe piekło, tfu!, rodzicielstwo. Bo teraz jeszcze nie wiem.

No tak. Nic nie wiem. Dopóki dziecię nie siedzi/nie chodzi/nie mówi/nie przeżywa buntu dwulatka czy dwunastolatka… nie jestem pełnoprawną mamą. Trudno. Będę więc mamą niepełnoprawną i równie wykończoną wymęczoną padniętą jak mamy pełnoprawne ze zbuntowanymi dwulatkami. Na jasne pampersy! Naprawdę?

Jak zacznie siedzieć, to zobaczysz

Z tym siedzeniem to nie taka łatwa sprawa. Mówili, że mi z przewijaka spadnie, że trzeba uważać, bo na główkę poleci do tyłu, że nóżki się mogą pokrzywić, że to siedzenie to podstępne takie. A siedzieć trzeba! Teraz to jeszcze nie muszę się martwić, ale jak zacznie siedzieć…Strachu a strachu!

Kiedy dziecko zacznie siedzieć

Ale mówili też inne rzeczy. Słyszałam, że będę mogła go bez problemu posadzić w krzesełku, że będzie chętniej jadł, kąpał się oraz chętniej wychodził na spacery (nareszcie!) w wózku. Tak mi naobiecywali. Usiądzie w spacerówce, to zobaczysz, mówili. Będzie więcej widział, będzie świat oglądał, skończą się płacze i żale.

A figa z makiem i bez maku figa. Bo nieprawda. Wszystko nieprawda.

Jak zacznie chodzić, to zobaczysz

Naprawdę, nie masz czasu dla siebie, spytała. Naprawdę, przy leżącym bobasie, nie masz czasu dla siebie, powtórzyła, bardziej do siebie niż do mnie. Chyba ją to rozbawiło, bo uśmiechała się głupio drwiąco, aż kącik ust poszedł do góry, wykrzywiając policzek w nadwyraz niekorzystnym wyrazie twarzy.  Ale nie powiedziałam jej o tym.

Nie masz czasu, hoho, powtórzyła. Teraz to ty się ciesz, kobieto – dodała  bo jak zacznie chodzić, to dopiero zobaczysz!

I wiecie co? Zaczął. I chwała wszystkim mięśniom w ciele człowieka, że zaczął. Jest o niebo niebo lepiej!

Jak zacznie ząbkować, to zobaczysz

Przy pierwszych ząbkach, mówili, to zobaczysz! Dowiesz się, czym jest prawdziwy ból, pot, łzy i cierpienie. Ząbkowanie, mówili, to próba przetrwania. Że teraz płacze? Phi, jeszcze zobaczysz! Że ma kolki? Co tam kolki, ząbkowanie, mówię ci.

Przeżyłam kolki, przeżywam ząbkowanie i powiem szczerze. Nie wiem, co gorsze. Ale nie byłabym na tyle śmiała, by powiedzieć, że kolki to pikuś. To nie był PIKUŚ. Teraz przynajmniej możemy się dogadać. Jako tako. Ledwo, ale jednak, bo…

Jak zacznie mówić, to zobaczysz

Jeszcze nie liczy od tyłu po francusku. Nie mówi zbyt płynnie. Nie mówi… właściwie wcale. Ale dźwięki wydaje. Cieszy się, płacze, piszczy.  Jest zdecydowanie obecny i rozumiemy się. Mniej więcej.

Kiedy dziecko zacznie mówić, chodzić

Podobno, jak dziecko zaczyna mówić, to początkowo się cieszymy, by po jakimś czasie wykupić cały zapas taśmy malarskiej, hurtowo, by mu tę buzię zakleić. I zaklejać codziennie na nowo.

Nie wiem. Jeszcze nie jestem na tym etapie. Oczy trzymam otwarte. Może zobaczę.

Jestem mamą, mam oczy szeroko otwarte

Więc widzę! I mam tylko chwilę. Tę jedną małą teraźniejszą chwilę. Na przeżycie tego, co się dziś wydarza. Pozwól mi ją przeżyć. Nie chcę jej zmarnować.

Nie mów mi o przyszłości. Mam tylko tę chwilę. Nie chcę z niej uronić żadnego potknięcia, śladu niepowodzeń, wyciągniętej rączki. Rzucania na szyję. Mama już od progu. Pod każdymi drzwiami. Mama. Mamamama. Ma. Ma. Patrzenia jak siada, jak chodzi za mną krok w krok, jak się ząbek wyrzyna albo ząbków parę, jak krzyczy po upadku, jak wyciąga rączki.

Zobaczę, to zobaczę. I jak mi nie powiesz, też zobaczę, wierz mi. Swoimi oczami, bez pryzmatu uprzedzeń, złych doświadczeń i legend. Tak wybrałam, tak wolę.

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *