Jak relaksować się na URLOPIE macierzyńskim?

odpoczynek na urlopie macierzyńskim

Wszyscy śpią, a ja z kubkiem kawy waniliowej rozbrzmiewam szumem liści. Oni śpią, a trawy i drzewa kołyszą się jak zawsze. Tylko jakoś wyraźniej. Świat jakoś wyraźniej. Wtedy, kiedy śpią, a ja… jestem. Jakoś bardziej. Świta.

I mam ochotę czule pogłaskać się po policzku. Powiedzieć: witaj, dobrze Cię widzieć. Kopę lat. I odpowiedzieć sobie: co Ty, parę miesięcy. Jakich lat.

No tak – mogłabym zauważyć – Jakich lat? Przecież minęło parę miesięcy, nie lat… Ale jednocześnie widzę tę słodką twarz przede mną, i widzę jak postarzała się o kopę, co najmniej. I te oczy, które chcę przytulić. Tej zimy, tej wiosny, w to lato.

Powiedziałabym: napraw to.

Przeciętny poranek przeciętnej matki

Młody wstaje wcześnie. Stary najchętniej wcale. Około 6:00, czasem 7:00 młody jest na nogach, co oznacza, że ja też. Czy można powiedzieć, że ktoś jest na nogach, jeśli nie chodzi?

Około 7:00 młody jest na plecach. Na brzuchu. Na plecach brzuchu boku plecach boku plecach plecach jęk jęk, wstajemy. Ale zanim…

Dziecko z łóżka, rodzicom lżej. Byłoby

Młody wstaje wcześnie, ale jest wyrozumiały. Od czasu kiedy on otworzy oczy do czasu, kiedy ja otworzę swoje, może minąć nawet od pół godziny do godziny. Czasem wymaga to dużego samozaparcia. Kiedy?

Na przykład wtedy, gdy słońce jeszcze nie wstało, a ja wierząc w przychylność losu, zaciskam powieki, twarz wciskam głęboko w materac, i udaję, że jestem strusiem, albo że w ogóle mnie nie ma.

Poranne przetrzymanie. Jak zmęczyć dziecko zanim wstanie?

Młody wtedy zajmuje się sobą. Mniej więcej sobą. Na przykład. Bawi się poduszką. Ciamka poduszkę. Tę, która leży na mojej głowie. Albo. Wpycha paluszki pod poduszkę. Pod tę poduszkę. Szuka mojego nosa. Szuka dziurek w moim nosie (muszę w końcu mu pokazać jego własne). Na koniec obraca się i kopie poduszkę nóżkami. Tę na mojej głowie. Dynamicznie. Raz raz raz. Łup łup. ŁUP.

Bywa, że czasem dołączam do zabawy. Wtedy, gdy już nie mam wyjścia, ale bardzo chcę mieć. Wyłażę spod poduchy. Obracam młodego z powrotem. I włażę pod poduchę. Wciskam twarz w materac… zabawa zaczyna się od początku. Ciamkamy poduszkę, wpychamy paluszki. No, różne ma pomysły, różne sposoby spędzania czasu wolnego.

Z pustego i Salomon…, czyli jak stworzyć czas wolny?

Co z tym wstawaniem? Ej, małpo, co za clickbait, miałaś pisać o tym, jak znaleźć czas dla siebie. A no. Cierpliwości. Tu jest klucz do czasu właśnie. Czasu dla siebie. Do relaksu. Złote runo relaksu matczynego. Bo…

Kiedy jest rano. Kiedy młody wstaje, stary ani myśli, a ja… wstaję razem z młodym, to teleportujemy się do pokoju z piłką. Taką fitness. Do ćwiczeń. Od wielu miesięcy to jedyny słuszny sposób usypiania. Trochę bujania, trochę jedzenia. Młody zwykle jest już zmęczony samą zabawą w „obudź mamę, sprawdź co się stanie”, więc usypia stosunkowo szybko.

Relaks na urlopie macierzyńskim. Kiedy dziecko śpi…

Rekord 20 minut. Tak, to jest szybko. Wiem, na pewno coś robię źle. Ile czasu potrzebuje Twoje dziecko, by zasnąć? Jeśli jest to mniej niż 10 minut, lepiej nie pisz. Kochajmy się.

Więc. Tak. Młody śpi, stary śpi, a że młody najlepiej śpi, kiedy nie śpi sam, to wykonując proste działanie matematyczne, sumuję ich razem. I śpią.

Oto on. Czas. Celebruj.

Jak odpoczywać na urlopie macierzyńskim

Pod moim balkonem przeszedł pan z psem. Z dwoma psami. Krok za krokiem, niespiesznie powłócząc nogami, przeszedł pod moim balkonem bez celu. To już trzeci pan z psem. Odkąd tu siedzę. Na świeżym powietrzu. Przy kawie, przegryzając ją waflami z nadzieniem limonkowym. Siedzę. Odpoczywam. I myślę.

Bo ten pan. Z tymi psami. Przeszedł pod balkonem jak ktoś, kto kieszenie wypycha czasem – wolnym niezagospodarowanym czasem – aż mu się ten czas z kieszeni wylewa. Aż mu się rozlewa i płynie po trawie. I topnieje. I leży. Leży taki niezauważony, niechciany czas wolny, tak leży na tym trawniku i czeka. Nawet myślę o tym, żeby tam zejść, zebrać trochę tego czasu, nawpychać go do kieszeni, zamknąć w sejfie – na zapas, na jutro, na potem – ale zaraz… przychodzą psy.Cytat z tekstu urlop macierzyński

Bo przychodzą. Z kolejnymi panami. Albo paniami. Psy. I co one robią? Te psy. Nie uwierzycie. Pożerają. Mój czas pożerają. Leniwie pożerają czas z trawnika, pożerają ziewają i mlaszczą, przestępując z nogi na nogę, z lewej łapy na prawą. Jaki dobry czas, mniam mniam. Tyle czasu, hau hau. Ogony wachlują rzeczywistość.

Jak relaksować się na urlopie macierzyńskim?

To zdarzenie dało mi naprawdę dużo. Dużo zrozumienia. I dystansu. Na przykład, teraz już wiem, dlaczego psy mogą całymi dniami leżeć sapać i spać na przemian. A ja nie.

Jeśli więc przypadkiem (lub celowo) jesteś matką. I jeśli przypadkiem (lub celowo) wiesz, jak taka matka może relaksować się na urlopie macierzyńskim, to… nie bądź małpą. Weź napisz. Bo jak widzisz, jest mi to mocno potrzebne.

Sprawdź także

4 komentarze

  1. Pamiętam, ile planów mieliśmy oboje na macierzyński mojej żony… „Nauczymy si programowania” jest chyba na szczycie listy niezrealizowanych, a nawet niezaczętych punktów 🙁 Chociaż z drugiej strony ogrom nowych doświadczeń trzymał nudę bardzo na dystans…

    1. Nuda? Nuda… dziwne słowo. Nie widziałam, nie znam 😀
      Urlop macierzyński to totalna odwrotność wszystkiego, czym mogłaby być nuda. Gdyby jeszcze istniała. Chyba już jestem na nią za stara 😂

      1. Haha! Widziałem gdzieś jakiś zestaw najbardziej odjechanych rzeczy, które młodzi rodzice słyszą od swoich znajomych. Moja ulubiona: „to dobrze, że chociaż w weekendy możecie odespać i macie czas dla siebie” 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *