Mężczyzno, czego nie wiesz o karmieniu piersią?

Czego nie wiesz o karmieniu piersią?

Ssie. Powoli, miarowo. Jak małe spragnione bliskości kocię, które zaspokoiło potrzebę głodu, ale nadal nie chce oderwać się od mamy. Zerkam na niego ukradkiem. Bardzo ukradkiem. Nie chcę mu przerywać. Ale. Uch. Zauważył. Powoli podnosi wzrokTego, co dzieje się potem, nie doświadczy żaden mężczyzna.

Karmienie piersią jest wyjątkowym doświadczeniem. Nieraz wyjątkowo trudnym. I choć prawdopodobnie to jedna z tych rzeczy, w którą mężczyźni woleliby się nie mieszać… to coś Wam powiem. I tak siedzimy w tym razem. Jak truskawki w śmietanie (taki sezon). I z cukrem.

Pyszności.

Karmienie piersią to bliskość

Bliskość. Ale taka bliskość najbliższa, że ojaciepierdziu, chyba tego nie opiszę. Wykracza to poza moje zdolności werbalne, myślowe, moje zapędy niespełnionego artysty i superbaby, superkobiety, czyli wrażliwej po prostu bardzo. Ale spróbuję. Najbardziej, najbliżej jest mi, kiedy tak…

Kiedy ja patrzę

…zerkam na niego, tak z przyzwyczajenia, z przyjemności, z, no, tak sobie. Zerkam ukradkiem, hipersuperbardzoultra ukradkiem. Jak kot, który chce przemknąć niezauważenie pod nogami, nie zwracając niczyjej uwagi. Jak mysz, która chce umknąć przed kotem, który chce przemknąć niezauważenie pod nogami, nie zwracając niczyjej uwagi, który chce przemknąć do myszy, która chce… Ukradkiem. Jak cień pod biurkiem. Kryję się.

To na nic.

Zauważył. I choć ja udaję, że już nie, że już nie zerkam, a nawet nie zerkałam wcale nigdy przenigdy przecież i przecież, jak widzi, cały czas uparcie wpatruję się w bardzo interesujący, choć w idealnie nieistniejący punkt przede mną, to jego spojrzenie mówi – teraz to sobie możesz matka udawać. Bo on już wie. Że patrzyłam.

Kiedy on patrzy

Przerywa ssanie. Podnosi swoje piękne duże niebieskie oczy. Wlepia je w moje małe niebieskie oczy. I patrzy. Ale jak! Kanapa, na której siedzimy, zaczyna topnieć od tego spojrzenia. Patrzy z ufnością, jakiej nie widziałam nigdy wcześniej u żadnego człowieka, z pewnością, że to, co jest tu i teraz, jest najlepszym co tu i teraz może być. Tak właśnie patrzy. Ogromne, zakochane oczy.

Z małych różowych usteczek wychyla się język, zgubiony gdzieś w połowie drogi, w połowie ssania, zapomniany. Zapodział się. Dzieci ssąc, pomagają sobie językiem, naciskając brodawkę od spodu. Ale kiedy coś je rozproszy, on zawisa w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. We własnym niebycie.Karmienie piersią jest fajne

Kiedy tak patrzymy

Więc ten wywalony jęzorek, to roześmiane spojrzenie, najufniejsze z ufnych, i buzia, która rozchyla się jak najsłodszy kwiat w pełni rozkwitu albo… albo inaczej. Jak paszcza wieloryba, który pochłonął ogromną dawkę nafaszerowanego radością planktonu i teraz mu się udziela. Albo. Widziałeś kiedyś uśmiech leniwca? Tak? Super. To nie ten. Ale mógłby być. Tylko szerszy. Szczerszy. I bardziej. Bardziej najbardziej. Sama nie wiem. Podejrzyj kiedyś.

Tak, tego możesz nie wiedzieć. Tego prawdopodobnie też nie doświadczysz osobiście. Ale chociaż sobie poczytaj, proszę. I nie przejmuj się. Są inne rzeczy, które mężczyzn dotyczą, które całkowicie wkręcają Was w tę machinę, wplątując gdzieś między trybiki i zębatki, we wzorowym schemacie życia.

Panowie, macie w tym całkiem spory udział.

Karmienie piersią to oszczędność

Prawdopodobnie dopóki karmicie się wyłącznie piersią, nawet nie wiesz, ile oszczędzasz. A oszczędzasz! Jest dziecko, jest pierś, norma. Ale. Ale. Ale. Nie zawsze tak jest.

Nie wszyscy mogą, nie wszyscy też chcą karmić piersią. A czymś karmić przecież trzeba. Nie, paróweczki z marketu nie wchodzą jeszcze w grę. Ani słodkie drożdżówki. Choć zaczynam wierzyć, że niektórzy panowie mogą tego nie wiedzieć. Taka dygresja…

(ostatnio w kolejce sklepowej)
(przede mną pan w średnim wieku)
Patrzy na mnie
Na moją bułę drożdżową w koszyku
Na wózek
Na mojego czteromiesięcznego w wózku
(kolejka rośnie)
(młody zaczyna się wiercić)
Pan patrzy na młodego
Patrzę na Pana
Pan na mnie
Ja znów patrzę
A, zaryzykuję
– Przepraszam, może mógłby mnie Pan prze…
Jeszcze raz patrzy na bułę
Na młodego
Na bułę
– Jeśli ma z głodu umrzeć – odpowiada, robiąc gest przepuszczenia w kolejce
Nie wyprowadzam go z błędu

Tak. Czteromiesięczne niemowlęta nie jedzą drożdżówek. Z budyniem. Ani z jabłkami. Ja pewnie też nie powinnam. Ale. Wracając do mleka. Jeśli nie z piersi, co wtedy? Jest taki sposób. I pewnie już to hasło gdzieś słyszałeś. Nazywa się mleko modyfikowane i – uwaga – kosztuje pieniądze. W przeciwieństwie do piersi. I to często niemałe.

Na rynku istnieje wiele mlek, bardzo różnych firm, w bardzo różnych cenach. Średni koszt takiego żywienia może wahać się od 150 zł do nawet 350 zł miesięcznie. Podobno. W zależności od wybranej marki, wieku i apetytu malucha.

Więc? Ile są warte piersi Twojej żony? Nie, nie próbuj tego powtarzać, bo dostaniesz w dziób. Jednak karmienie piersią zyskuje punkt. I chyba powinno Cię to interesować. Bo to ekonomiczne. Po prostu.Co mężczyzna wie o karmieniu piersią?

Karmienie piersią to wygoda

Przygotowywanie posiłku tu banał. Pierś jest. Po prostu. Mleko zawsze ciepłe, świeże i gotowe do spożycia. Nie martwisz się terminem ważności, wielkością porcji, wyborem butelki, smoczka… Nie interesujesz się wyparzaniem, myciem, wstawaniem wcześniej, żeby ogarnąć te wszystkie czynności, zanim głodne dziecię rozwyje się na dobre i rozbudzi się w środku nocy, zamieniając resztę Twoich godzin odpoczynku w koszmar senny. Koszmar senny bez snu.

Dla mężczyzny to wygoda. Przy karmieniu malucha mlekiem modyfikowanym kobiety walczą o równy podział obowiązków. Skoro możesz karmić, proszę tato, to karm. Przy karmieniu malucha piersią, ten podział jest naturalnie zaburzony. Mężczyzno, masz z głowy.

Dla kobiety to wygoda. Dlaczego? Bo karmienie jest ponad wszystkim. To Twój numer jeden. Nie gotuj, nie sprzątaj, nie pierz. Karmienie piersią wymaga dostosowania się, a maluchy często mają swoje preferencje i kaprysy. My ostatnio przerabiamy kaprys kanapowy. Najsmaczniej na kanapie. I bez końca.

Tak bywa. Karmienie piersią wymaga czasem wielogodzinnego leżenia ze ssakiem przy piersi. Nie Twoja wina.  Przecież.

Karmienie piersią to niewygoda

Kanapa kołem się toczy. Stety niestety. Wielogodzinne leżenie ze ssakiem przy piersi po jakimś czasie okazuje się wyjątkowo zdradliwym zjawiskiem. Bolesnym. Męczącym. Odrętwiającym. Szczególnie jeśli ssak wymagający. Szczególnie jeśli ma w sobie dużo genów z praprapraprababci na ziarnku grochu i na przykład upodobał sobie tylko jedną, jedyną i najmniej sensowną dla Ciebie pozycję.

Wiecie. Noga gdzieś na skos, ręka zawinięta pod coś, sięgająca obok czegoś do czegoś, paluchy rozstrzelone od tu do tam, druga ręka najlepiej gdzieś tutaj… Wtedy marzy się o ciężkiej pracy fizycznej w piekącym słońcu, byleby tylko w ruchu i z limitem czasowym. Bo tu nigdy nie wiadomo. Zaczyna się rozumieć pojęcie: wieczność.

W tym jednym momencie, kiedy każda próba wyrwania się, wymknięcia z tej pętli, z tego słodkiego uścisku, skutkuje wybudzeniem lub płaczem, lub krzykiem (wybierz sobie) lub… Kiedy pozycje zmieniasz już i tak tylko w wyobraźni, żeby choć tam poczuć się przez chwilę lepiej, bo poza tym nie możesz się ruszyć ani za głośno mrugnąć… Tak, wtedy można mieć dość.

Bezruch. Jest. Zły.

I kiedy już przychodzi chwila, gdy ma się karmienia i leżenia powyżej dziurek w tym wyprasowanym mózgu, wtedy właśnie partner odgrywa niezwykle ważną rolę. Wtedy wchodzi ON!

Karmienie piersią to poszukiwanie wsparcia

Mężczyzno, nie masz czego zazdrościć. Wręcz przeciwnie. Ten unieruchomiony na kanapie archetyp kobiecości czasem (często) potrzebuje pomocy. To nie tak, że jesteśmy bezradne, nieporadne i zależne od tego jak akurat zawieje płacz malucha. Na co dzień staramy się jakoś sobie radzić. Ale nie zawsze jest na to czas. Czasem karmienie piersią zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. I wtedy…Karmienie piersią ma zalety i wady

Największa rola mężczyzny w karmieniu piersią

Jeśli wracasz z pracy i zastajesz zmarzniętą, skuloną, znudzoną i zmęczoną, pokrzywioną jak baobab kobietę, z głową nienaturalnie wygiętą w dziwną stronę, ze spierzchniętymi ustami, pełnym pęcherzem i maluchem przy piersi… pomagasz jej. Pomagasz?

Na pewno o tym pamiętasz. Jesteś przecież fajnym gościem. Nie? Pamiętasz o tym, że jesteś opoką, ostoją, filarem, cokołem, html-em swojej kobiety. I ją wspierasz. Jak Aladyn swoją Dżasminę, jak król Karol królową Karolinę, Gucio Maję… Wspierasz i pomagasz jej nawet w tych pozornie najbardziej babskich z babskich spraw. W wyborze szminki, w naciąganiu skarpet w dziewiątym miesiącu ciąży, w wydaniu dziecka na świat. W karmieniu piersią.

Wsparcie fizyczne

Podajesz telefon, czytnik, butelkę wody i koc. Czasem liść kapusty. Robisz masaż. Jeśli możesz, zastępujesz. Jeśli tylko możesz, przejmujesz dziecię. Jesteś ojcem, radź sobie. Pozwól jej odejść na jakiś czas. W razie pobudki malucha, pobujaj go. Wykąp. Uśpij. Cokolwiek. I daj kilka minut kościom matki, mięśniom, żeby nie zapomniały, że są, żeby ten mechanizm, ten zmęczony zegarek nie wysiadł.

Wsparcie psychiczne

Karmienie piersią nie oznacza przemienienia się w dziwną krzyżówkę dojnego zwierza z roślinką, istoty-matki, funkcjonującej jedynie w stanie wegetatywnym z aktywującą się co jakiś czas funkcją: przewiń, przebierz, pozamiataj. Nadal jest kobietą. A karmienie, choć bywa uciążliwe, ma ogromne znaczenie…Tylko nie pozwól jej o tym zapomnieć. I sobie.

Dlaczego?

Karmienie piersią to zdrowie

O tym na pewno słyszałeś. To najmocniejszy, najpowszechniejszy i najczęściej wykorzystywany argument w dyskusjach, dotyczących karmienia piersią. I słusznie. Zdrowie maluszka jest Waszym priorytetem. Karmienie piersią jest bardzo ważne przy budowaniu jego odporności. Nie będę może rozwijać tego tematu. Jest o tym dość. Żeby jednak karmienie nie stało się pasmem nieszczęść, traum i porażek, niezbędna jest wiara, mocne wsparcie, czasem pomoc specjalisty. Bądź przy niej.

Bądź jej skałą, która mówi „to minie”, „poradzimy sobie” albo „kupić Ci coś słodkiego?”. Bądź też skałą, która nic nie mówi, bo jest skałą przecież, ale za to otula swoim ciepełkiem jak wierny, nagrzany słońcem kamień, w piękny majowy dzień.

Sprawdź także

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *