Święta z niemowlęciem. Jak je przetrwać?!

Jak przetrwać święta z dzieckiem

Stresuje mnie myśl ogarniania świąt. Tak! Świąt, niemowlaka, siebie, rodziny, porządków, prezentów, całej góry drobiazgów, które mają być miłe i słodkie, ale jest ich tak dużo, że aż zęby bolą. Halo, halo, cukier szkodzi!

Uzbrojona w bombki, pierniki i wiadro wina zaczynam przygotowania. Nie, żartuję. Wiwat karmienie piersią! To znaczy, żartuję z winem, ale z tym uzbrajaniem już nie. Uzbrajam się jak na wojnę, świąteczną wojnę, a nie na pełen ciepła i miłości czas w rodzinnym gronie. Bo święta, świętami, rodzina rodziną, ale… to tyle pracy! I tym razem, z niemowlęciem. Jakby już było za mało zachodu.

Też tak masz?

Porady z szuflady

Jak to przetrwać? Ha! Wymyśliłam. Serio. W poszukiwaniu inspiracji zerknęłam na kilka popularnych stron poradnikowych, takich dla gospodyń. Wiecie.

I dowiedziałam się tam… rzeczy. Jak umyć piekarnik z termoobiegiem, czym wypucować okna, podłogi i dywany za jednym zamachem, jak upiec pierniczki na już, ale takie, żeby były dobre na potem (na odwrót?), słowem, jak zostać perfekcyjną panią domu. Dowiedziałam się. Że nigdy takową nie będę.

Gdybym miała słuchać tych wskazówek, osiwiałabym pewnie przed trzydziestką. Czyli zaraz. Dlatego wymyśliłam własne.

Uwaga! Wskazówki niebezpiecznie kuszące

Z poniższymi poradami na pewno nie zostaniesz perfekcyjną panią domu, ale może uda ci się uniknąć zostania grinchem. No, bo przyznaj się. Ile razy o mały włos nie zabiłaś świątecznej atmosfery (razem z domownikami) jakąś pierdołą? Hum? Witaj w domu, siostro! Tfu! matko!  ozdabianie choinki a niemowlak w domu

Oto moje 7 sposobów na przetrwanie przygotowań:

1. Zrób listę zadań. I ją spal

Wychodzę z założenia, że jeśli nie mogę zapamiętać rzeczy do zrobienia, to nie jestem w stanie też ich wszystkich zrobić. ZA DU-ŻO. Po prostu. Nie jestem wołem, by mieć na to siłę, ani mrówką, żeby udźwginąć ciężar 30-krotnie przewyższający moją masę ciała.
Bo jak myślisz, ile ważą święta?

Zapytasz: ale czy lista zadań nie pomaga zorganizować działań? Pomaga! Nie zaprzeczę, a nawet potwierdzę. Ja też należę do grupy lista zadań love forever., bullet journal i te sprawy Ja + listy to WNM. Tylko nie w święta.

Ale nie mówię, żeby listy nie robić. Robić. Jak najbardziej! O ile dziecię uwieszone na ramieniu pozwoli ci ją zrobić. Zrobić, przetrawić. I zniszczyć. Przez lewe ramię i do kominka! Co się zapomni, los tak chciał.  

2. Porządki. Ekstra porządki. Nope

Odkurzanie, zamiatanie, mycie podłóg, okien, szafek… Jeśli możesz to zrobić przed świętami, równie dobrze możesz zrobić to po świętach. Naprawdę muszę wypucować cały dom dla pana z brodą, który nie istnieje? Czy kto tam u Was przychodzi?

Hej, matko Stasia Jasia Kasi, możesz zrobić to po świętach. Możesz. Albo wcale? Nie jesteśmy brudasami, a jeśli sprzątasz tak często jak często klocki lądują w pralce, a kasza z obiadu w szufladzie z zabawkami, to bycie brudasem ci nie grozi.

Zapytasz: a generalne porządki? Generalnie przełóż je na wiosnę. Bez okazji. Będzie prościej.

3. Gotowanie

Gdy poprzednie święta urządzaliśmy u siebie (czyli zanim młody zawitał w nasze progi, ale już stał w drzwiach i zaglądał przez dziurkę od klucza) podzieliliśmy się obowiązkami. Hura!

Święta to czas rodzinny, czyli często, no, tłumny. Dużo człowieków to dużo rąk, dużo rąk to dużo pomocy, dużo pomocy to mało pracy. Tak to sobie wymyśliłam. Każdy może coś ukręcić. A jeśli nie chcecie kręcić, możecie też zjeść barszcz z torebki. Ja tam lubię.

Zapytasz: a tradycja, tradycyjne polskie potrawy? I powiem ci. Tradycyjne przygotowywania doprowadzają mnie do tradycyjnej furii. Więc nie. Zresztą, i tak wiemy, że będzie barszcz i pierogi z kapustą, ktokolwiek by ich nie robił. Dlatego jest jeszcze opcja B. Nazywa się catering świąteczny. Śmigaj, sprawdź co to za cudo.

4. Upadek choinki

Choinki spadają na psy. Czasami. I to nie jest metafora. Upadek choinki przy niemowlęciu – raczkującym, pełzającym, chodzącym jest wizją jak najbardziej możliwą. I lepiej jej unikać.

Pierwsze bożonarodzeniowe święta

Odpuściłabym choinkę w ogóle i wykonała którąś z tych fikuśnych instalacji świątecznych, których pełno po sieci, w stylu: światełka na gwoździach, choinka z książek, kształt z czegokolwiek, skarpety na kominku (a, nie, to tradycja…), gdybym miała na to czas. Ale nie mam.

Choinki u nas nie będzie. Ozdoby, ozdóbki, popierdółki jakieś porozkładam po komodach parapetach, lampki zaświecę, bo mam, bo lubię i heja. Klimat jak się patrzy.  A jak zależy Ci na tradycji, to przejdź się pod centrum handlowe. Widziałaś, jakie tam mają OLBRZYMIE tradycje ociekające prądem? Napatrz się, pokaż dzieciakom i wróć do domu z czystym sumieniem.

Zapytasz: a prezenty? gdzie?? A weź. Zostaw na balkonie. Chyba, że masz kominek. Ale jest mocno prawdopodobne, że nie masz. Gdybym była współczesnym Mikołajem, korzystałabym z balkonów zamiast przepychać się przez ciasne, brudne, zasmogowione lub nieistniejące kominy. Zdecydowanie. Ty nie?

5. Prezenty

Uwielbiam robić prezenty. Ale. Nie mam czasu. Nie mam, no nie.  Nie tak jak zwykle.

Na chodzenie po sklepach, obmacywanie wszystkiego miękkiego i puchatego, czego i tak nie kupię, no bo kurcze, wiadomo, że nie, ale mac mac, pac pac, no muszę, bo się uduszę, więc macam jak te wszystkie zahipnotyzowane baby, i wstyd mi potem, wstyd, jak się wtulam przytulam do czyjegoś kocyka, bo ktoś go w końcu kupi, i to nie będę ja, bo mam takich pięć, ale co tam, i tak to robię, to macanie, i na to właśnie, na to nie mam czasu.

I na przepychanie się, na zderzanie przy koszach z niewiadomoczym, wzdychanie między wzdychającymi, na świąteczne wesołych kuźwa przesuń się pan świąt… I tak dalej.

Nie mówiąc o wózku. Bo jak, to wszystko z wózkiem? I z wkładem do wózka? A mój wkład spacerów ni hu hu, nie lubi, nie znosi, a kysz, poszła won, nawet matka nie próbuj?

Chwała internetowi za to, że jest. Tak, taki mam plan. Zapytasz: ale jak tak bez klimatu? bez szukania chodzenia przebierania? Och, tak. Polecam.

Organizacja świąt z niemowlęciem

6. Organizację sprzedaj

Teściowej, mamie, tacie, dziadkowi, komutamchcesz sprzedaj organizację. Niech teściowa się cieszy, że jest panią świąt, gospodarzem, władcą, Dumbledorem i Sauronem i wszyscy przyjeżdżają do niej. A ty miej spokój. Dwie pieczenie przy jednym barszczu. MNIAM!

Normalnie nie przywiązuję specjalnej wagi do tego, kto będzie organizował święta. Nie jest ważne, u kogo będziemy zmywać naczynia, gdzie nasze brzuchy przeleżą najwięcej czasu, kto w jakim mieście, na jakim stole, będzie kroił ciasto.

Wybór miejsca to kwestia wygody, nie ambicji. Kiedy to była opcja najwygodniejsza, święta były u nas. W tym roku… w tym roku nie.

Ekipo, zbieraj tyłki! Jedziemy do rodziny. Żarcie z głowy, mieszkanie z głowy, przygotowywanie spania, pościeli, łóżek z głowy, mycie okien (no cóż!), tak.

Powiesz, że święta u kogoś też rodzą problemy. I masz rację. Dojazd, prezenty, organizacja przestrzeni na miejscu, przestrzeganie rutyny (w święta? jak??) i tak dalej, i tak dalej. Jak wiadomo, przy bobasie wyzwania gonią wyzwania. Uch, cóż. Tego punktu jeszcze nie rozwiązałam.

7. Co z dzieckiem w czasie przygotowań?

Takie pytanie zadała autorka jednego z artykułów. I ja na przykład nie wiem. Bo niby te propozycje trochę ułatwiają, ale nie rozwiązują obecności niemowlęcia, uczepionego ręki, nogi, włosów, piersi, no czegokolwiek, różnie bywa. I tak. Do zakupów trzeba usiąść, prezenty spakować, czasem gdzieś pójść, coś zrobić, coś.

Jeśli na co dzień całą uwagę poświęcam bobasowi, ledwo mając czas na obiad, mycie, nie mówiąc o luksusach typu…hm, przeglądanie internetów, to jak mam ogarnąć takie dodatki? Wiwat święta, hip hip hura!

Dobra. Wrzucę go na plecy i będę śmigać. Jak inaczej?

Powiesz: ale to trzeba mieć chociaż chustę czy nosidło. Tak, trzeba. Dla nas to jedyny ratunek. Dwie wolne ręce. Jak złoto.

Możliwe, że mamą jesteś już jakiś czas (jak ja), może masz nawet (jak ja) angażujące dziecko  i (tak jak ja) nadal nie wiesz w co ręce włożyć od poniedziałku do piątku. No to hej, witaj. Święta to idealny czas, żeby je sobie odrąbać. Te ręce. Siekierą czy tasakiem. I mieć chociaż jedną dobrą wymówkę!

***

Mamo, nie daj się zwariować. Nie wiem jak u ciebie, ale u nas to będą pierwsze wspólne święta. A ja naprawdę lubię święta. I zamierzam zakopać stres w ogródku (którego nie mam) razem z choinką (której nie mam) i cieszyć się tym czasem (którego… wiadomo). Bo co mi zostaje?

Potłuczonych bombek i jedzonka z cateringu życzę! Buziaki!

Hej! Jeśli znasz mamę, której przydadzą się moje Wskazówki niebezpiecznie kuszące, podziel się, udostępnij! Niech też spali swoją listę zadań. A co!

Sprawdź także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *